Zazdrość z pewnością nie jest uczuciem obcym nikomu. Choć odczuwają ją mężczyźni i kobiety, to jednak u kobiet ma ona nieco inny wymiar. Jesteśmy zazdrośni o to, co kochamy i na czym nam zależy. Mówi się, że „bez zazdrości nie ma miłości” i coś w tym z pewnością jest, ale również i to uczucie powinno mieć rozsądne granice, by w ogóle móc mówić o miłości. Kobiety zwykle są zazdrosne o swoich mężczyzn zupełnie bezpodstawnie. Irytują się, gdy ukochany spojrzy na ładną kobietę, lub gdy mile się odnosi do swojej koleżanki.

Dla mężczyzny te dwie sprawy są zupełnie proste – kobieta jest zgrabna i ładna, to nie ma nic dziwnego w tym, że się za nią obejrzą. A koleżankę zwyczajnie lubią, więc dlaczego mieliby być wobec niej oschli? Kobiety buntują się też, gdy mężczyźni ciepło wspominają swoje byłe partnerki, gdy pieszczotliwie zwracają się do znajomych, nawet w żartach. Owszem, może to budzić sprzeczne uczucia, w końcu mężczyzna też czuje ukłucie zazdrości, gdy ona wychwala zalety swojego byłego, może nawet tę zazdrość okazuje, ale w nieco inny sposób niż kobieta.

Kobieta udaje naburmuszoną, by mężczyzna pojął, co zrobił źle i natychmiast pokajał się i przeprosił. Jednak męskie rozumowanie nieco różni się od kobiecego i trzeba wziąć pod uwagę, że facet może zwyczajnie nie zrozumieć aluzji i nie czuć potrzeby przepraszania. Dlatego z zazdrością należy sobie radzić. W jaki sposób? Uświadomić sobie, że skoro to z nią właśnie jest, to znaczy, że żadna inna nie ma szans. Ponadto mężczyźnie należy mówić wprost, co się czuje, inaczej nie ma szans na porozumienie.