Mówi się, że zakochanie trwa około dwóch lat, a później przychodzi… kryzys. Po kryzysie zaś albo para rozstaje się ze sobą, albo zakochanie przechodzi w miłość, trwalsza i głębszą niż dotychczas. Wiele osób wychodzi z pierwszego kryzysu obronna ręką, jakie maja na to sposoby? Otóż, nie wolno myśleć, że rutyna w związku jest niszcząca i próbować jej unikać.

Pewne zachowania wdrażane przez okres związku dzień po dniu mogą się wydawać nudne, ale gdy ich nie będzie, można zacząć odczuwać ich brak. Rutyna w związku pozwala przyzwyczaić się do pewnych rzeczy, jest nieunikniona, bo pracuje się przez cały okres zakochania właśnie na takie rzeczy. Jednak nie musi być czymś złym.

Codzienne wspólne śniadania, pranie mężowi skarpetek, prasowanie mu koszul, regularne wypady do sklepu, by kupować wciąż te same produkty, robić podobne obiady, pozwalają się partnerom lepiej poznać, wypracować pewne kompromisy. Gdy kobieta rozstanie się na tym etapie z mężczyzna, będzie jej zwyczajnie dziwnie robić co dzień tylko jedna kawę, gdy będzie robiła zakupy z przyzwyczajenia zacznie kupować produkty te, co dotychczas.

Wówczas zacznie jej brakować tego, co dotychczas uznawała za nudne i rutynowe. Warto w związku pracować nad tym, by rutyna dotyczyła tylko waszych relacji – byście stale sobie ufali, byli dla siebie wsparciem. Czasem można ja przełamywać w codziennych czynnościach wyjściem do restauracji zamiast obiadem w domu, czy innymi zachowaniami, które pomagają się oderwać od rzeczywistości, ale tylko po to, by… przyjemniej było wrócić do tych powtarzalnych, rutynowych czynności.